sobota, 30 marca 2013

Od Amber - C.D. historii Ranger' a

- Wiesz, Ranger, ja... -  zaczęłam mówić, lecz zabrakło mi słów. Przy nim czułam się bezpieczniej. No i w ogóle mi się podobał.
- Mów. Zniosę każdą odpowiedź.
- Ja... Ranger... Tak!
- Naprawdę? - krzyknął uradowany.
- Naprawdę. - uśmiechnęłam się po czym go pocałowałam.


*      *      *


Amber zostaje moją partnerką i Samicą Alfa, gratulacje! :)

Od Ranger' a - C.D. historii Amber

- To znaczy, że... Zostaniesz moją dziewczyną...? - zapytałem z nadzieją patrząc na nią.
Milczeliśmy, zapadła cisza. Amber zastanawiała się nad odpowiedzią. Patrzyłem na nią błagalnie.
- Wiesz, Ranger, ja... - zaczęła.


Amber dokończ.

Od Amber - C.D. historii Ranger' a

Byłam trochę zszokowana wyznaniem Ranger'a.  Nie wiedziałam co powiedzieć. ,,Weź się w garść. Powiedz to, co czujesz!'' Ranger już miał iść lecz zawołałam:
- Czekaj... Ranger...
- Co...? - mruknął cicho.
- Słuchaj... Ty też mi się podobasz...


Ranger dokończ.


Za opowiadanie Amber otrzymuje 5 000 Złota. :)

Od Ranger' a - C.D. historii Amber

- Tak, wiem gdzie można przenocować. W mojej Watasze. - uśmiechnąłem się.
- Serio pozwolisz mi zostać na noc? - ucieszyła się.
- Nie, nie. Możesz zostać tu na zawsze. - uśmiechnąłem się ponownie.
- Serio? Dzięki. - uśmiechnęła się.
- Chodź. - szliśmy w śniegu, wiał silny wiatr. 
Amber potknęła się, a ja złapałem ją za łapę, przyciągając ją do siebie. Popatrzeliśmy sobie w oczy. Moje serce zaczęło bić mocniej. 
- Trzymaj się mnie.. - powiedziałem zdziwiony sytuacją.
Szliśmy trzymając się za łapy, aż dotarliśmy do jaskini. Otrzepała się ze śniegu, ja też.
- Ale tu ciepło.. - rozejrzała się dokoła.
- To dlatego, że jesteśmy głęboko, a wejście zasłaniam liśćmi. - powiedziałem ciągnąc za sznurek i zasłaniając wyjście.
- Jestem strasznie zmęczona... - ziewnęła.
- Śpij. - zapomniałem się i przytuliłem ją, zaraz potem odskoczyłem. - Wybacz... - powiedziałem szybko.
- Nic się nie stało... - powiedziała z uśmiechem.
- Nie, nie... Stało się... Bo ja... - przerwałem - Amber, to zabrzmi dziwnie, ale... Kocham cię... - wyszeptałem spuszczając głowę.


Amber dokończ.
 

Od Swiftkill - Jak dołączyłam do Watahy?

Po tym jak wyrzucono mnie, mojego brata-Bloodspilla, Nighturn- moją przyjaciółkę, Riptida jej partnera, Spesrheart i Tikiye. Ich wszystkich Alfa wygnała tylko i wyłącznie z mojej winy. Zostałam wrednie wrobiona w zabicie szczeniaków Alf. Wrobiła mnie jedyna rodzona córka Alfy-Rapier. Wygnali by tylko mnie gdyby nie to, że oni wszyscy stanęli w mojej obronie. A zwłaszcza Bloodspill. Gdy wadera Alfa chciała mnie zabić on złapał ją za kark i rzucił o drzewo. Wywalili nas, choć wiedzieli, że ich tereny to jedyne zielone miejsce w tych terenach. Wczoraj musiałam rozstać się z moimi przyjaciółmi i bratem. Bloodspil oczywiście narzekał, że go przytulam, ale gdy się odsunęłam, on mnie przytulił. Ruszyłam dalej. Tym razem sama. Po jakimś czasie znalazłam się w lesie. Nagle usłyszałam sapanie i kroki. Nastawiłam uszu. Chwilę później zobaczyłam wilka. Skoczyłam na niego. Tak z przyzwyczajenia. Od razu powaliłam wilka na ziemię. Zaczęłam warczeć.
-Co robisz !?-krzyknął.
-Szukam watahy -warknęłam.
-Należę do jednej. Mogłabyś ze mnie zejść?
Uczyniłam jak powiedział.
-Nazywam się Ranger. Jestem Samcem Alfa Watahy Błękitnego Nieba. A ty ?
-Co a ja ?-warknęłam.
-Jak się nazywasz.
-Swiftkill. Dla przyjaciół Swift.
-A więc Swiftkill... Chcesz należeć do mojej watahy ?
-A mam jakiś wybór ?
-Masz. Możesz tu zostać.
-Dołączam-mruknęłam.
-A więc chodź.
Tak mniej więcej wyglądało moje dołączenie do watahy.


Za opowiadanie Swifkill otrzymuje 5 000 Złota. :)

Od Amber

Był mroźny dzień. Ja nie miałam gdzie dołączyć. A nawet zanocować. Nigdzie mnie nie chcieli. Aż do pewnej chwili... W dali zobaczyłam
nieznanego mi osobnika. Był pokaźnych rozmiarów i nie zdawał się być po dobrej stronie. Nagle zobaczyłam że stoi na dwóch nogach. To był wilkołak! Chciałam uciec, lecz nie byłam aż taka strachliwa, Lekko do niego podeszłam. On warknął i już biegł do mnie. Był za silny, i nie dawałam mu rady. Nagle przede mną wyskoczył piękny wilk. Jednym ciosem powalił stwora, który pomknął w dal. Popatrzyłam na niego.
- Ja... Dzięki za ocalenie... - zarumieniłam się.
- Ależ proszę. Jestem Ranger. A ty?
- Amber. Wiesz gdzie można się schronić? - powiedziałam bo akurat mocno sypało śniegiem.


Ranger dokończ.


Za opowiadanie Amber otrzymuje 5 000 Złota. :)

Od Ranger' a

Przez całe dnie Angie łaziła za mną i patrzyła się na mnie. Miałem już tego po dziurki w nosie! Śledziła mnie, wtedy się odwróciłem. Byliśmy nad wodospadem.
- Angie, wiem, że mnie śledzisz! - warknąłem uderzając w gałąź łapą i odsłaniając ją.
- O! Witaj Ranger! - próbowała się wykręcić.
- Nie wykręcisz się! O co ci chodzi?! Ciągle za mną łazisz! - warknąłem idąc w jej stronę.
- Nie, nie, to nie tak jak myślisz.. - powiedziała cofając się.
- Zrozum to wreszcie.. - zacząłem, a ona patrzyła na mnie przerażona nadal się cofając - Ja nic do ciebie nie czuję! - warknąłem, w tym momencie łapa obsunęła jej się i wisiała nad przepaścią.
Zawyła głośno.
- Zrozum to wreszcie... - warknąłem odwracając się i odchodząc.
- Ranger! Pomóż mi! - jęknęła przerażona.
- Tym razem poradź sobie sama, Piracka Wilczyco. - powiedziałem i odbiegłem.
Zostawiłem ją samą. Nie dawała sobie rady. Szedłem lasem, nagle uczułem ból brzucha. Pojawił się mój dajmon... (taki patron)
- Ranger! Ona tam zginie! - warknął.
- Trudno. Mam jej dość.
- Musisz jej pomóc... Jeśli jesteś prawdziwym Pirackim Wilkiem.. - powiedział kpiąco.
Rozwścieczyłem się.
- Jestem nim! - warknąłem skacząc na niego i przygwożdżając go do ziemi. Zdusiłem mu szyję łapą. - I dobrze o tym wiesz.. - warknąłem.
- No to idź i to mi udowodnij! - wysapał w dusznościach.
- Dobra, niech ci będzie! - warknąłem i skoczyłem ku wodospadowi.
Dajmon zniknął. Dobiegłem do wodospadu. Angie nadal się go trzymała, ale już tylko jedna łapą. Gdy kawałek ziemi odpadł, w ostatniej chwili złapałem ją za łapę.
- Ra-Ranger...? - zapytała zdziwiona.
- Tak... - fuknąłem i wciągnąłem ją do góry.
Patrzyła mi w oczy, a ja odwróciłem wzrok.
- Angie, zrozum, że ja do ciebie nic nie czuję, nic a nic. - burknąłem.
- Ja, Ranger... - powiedziała załamanym głosem.
- Nie obchodzi mnie to. Nie byliśmy razem, nie jesteśmy i nigdy nie będziemy. - warknąłem jej prosto w twarz.
Zobaczyłem, że ma łzy w oczach. Powiedziałem jej wreszcie całą prawdę...
- To cała prawda, i myślę, że przyjmiesz to do siebie i przestaniesz mnie nachodzić i szpiegować. - warknąłem, odwróciłem się i odszedłem.
Stała tam jeszcze długo. Leżałem w jaskini i zobaczyłem, jak ona wchodzi do swojej. Położyła się i zasnęła. Też byłem zmęczony i poszedłem spać...